Roman Rzadkowski

Witam na mojej stronie (tzw. wizytówce). Z wykształcenia i z zawodu jestem polonistą, egzaminatorem CKE wszystkich rodzajów egzaminów (z j. pol.). Polonistykę wybrałem, aby zostać pisarzem. Marzyłem naiwnie o przeczytaniu wszystkiego, co stworzono, by ustrzec się powtórek.

Zszedłem z drogi marzeń o pisarstwie, gdy podczas studiów zaproponowano mi pracę nauczyciela polonisty w zespole szkół średnich. Przyjąłem ją przekonany, że nauczyciel jest lub może być bardziej pożyteczny społecznie (utylitarny jak w pozytywizmie?) niż pisarz żyjący z „głową w chmurach”.

Odnośnie pisarstwa, współcześnie, także dzięki internetowi, wiele się zmieniło. Każdy może być pisarzem a popularność zdobywa ten, kto „porwie za sobą” tysiące czytelników, popularnym ten, kto urzeknie oglądaczy social mediów, kanałów youtuba itd.

Nie zostałem więc pisarzem, chociaż kilka dzieł (górne menu) napisałem w międzyczasie a kilka pomysłów noszę w głowie, na „twardym dysku”.

Podejmując wyzwanie pracy polonisty, mogłem tłumaczyć ukochaną literaturę na język młodych „gniewnych ludzi” (będących zawsze na „nie”). Nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż zainteresowanie książkami zanikało drastycznie na rzecz dziesiątej muzy. Pojawiło się kino domowe, wypierając video (VHS) a internet ze streamingiem zastąpił czytanie… oglądaniem. BN (Biblioteka Narodowa) w swoich badaniach czytelnictwa podaje, iż 95% uczniów szkół średnich nie czyta książek. Przekłada się to na zmianę wcześniej umieszczanych opisanych odnośników w sieci np. „por.” (porównaj) lub „czyt.” (czytaj, przeczytaj) „nowoczesnym zaklęciem”: „zob.” (zobacz). Współcześnie czytamy nagłówki, sentencje i/lub komunikujemy się za pomocą emotek i umieszczanie zaproszeń do „przeczytania” stało się passe (niemodne lub wręcz „odstraszające”).

Czy książkę lub jakikolwiek tekst można tylko zobaczyć, aby doznać „oświecenia”? Mimo wszystko próbowałem zachęcić podopiecznych do czytania, pisząc powieść „Wulkan” i scenariusz sitcomu „Córeczki”. Nie doczekałem się masowego feedbacku. Któregoś dnia jedna z byłych uczennic zapytała mnie ironicznie „Gdzie w tym 'wulkanie’ wulkan?” a koleżanka napisała, że czytała „Wulkan” i płakała. Sitcomem też nikt nie chciał się zająć (TV), „zbyt naiwna fabuła, zbyt kobiecy”. Miałem więc dwie czytelniczki i dobrze, że nie wziąłem kredytu na 30 lat, aby wydać z 3 tysiące książek i potem „palić nimi w piecu”. Spłacałbym raty do dzisiaj. Co innego z serialem. Z pewnością nie jest bardziej „naiwny” niż tasiemce „mistrzowsko przegadane” we współczesnej TV, Netflixie czy HBO.

Literatura traciła na popularność, miałem coraz mniej czasu na pisanie i zatęskniłem za wiedzą ścisłą. Zacząłem studiować (raczej zgłębiać samodzielnie) informatykę w zakresie programowania na potrzeby dydaktyki. Niedługo po studiach dyplomowych zacząłem uczyć przedmiotu szkolnego o nazwie informatyka a po nim co jakiś czas musiałem uczyć się coraz nowych przedmiotów. Który miał zapisane w wymaganiach, że powinien być wsparty oprogramowaniem komputerowym, tam się pojawiałem na zajęciach, od ekonomicznych po hotelarskie czy graficzne. Definitywnie nie było czasu na fantazjowanie i pisarstwo.

Nadeszła fala komputeryzacji. Aż trudno uwierzyć, że wnoszone do szkoły, rozpakowywane z szacunkiem na początku 21 wieku, pachnące fabryką komputery to aktualnie zaprzeszłość…

Ironią losu jest fakt, że w roku 2021 podczas nauczania zdalnego społeczność szkolna, uczniowie wrócili do „nikomu niepotrzebnych”, zbierających tylko kurz na półkach w domach prezentów pierwszokomunijnych starszych o 5-10 lat braci i sióstr. Dzisiaj „królują smartfony”, ale nie wszystkie nadają się do pracy online. Dla porównania, pierwsze PeCeTy w pracowniach szkolnych miały procesory o taktowaniu rzędu 100MHz i twardych dyskach o pojemności 100MB! Współcześnie mówimy o giga i tetrabajtach, więc przeskok jest kosmiczny. Jeden smartfon ma więcej pamięci niż pierwsze komputery w szkołach miasta czy powiatu łącznie.

Po dwóch dekadach przedmiot informatyka zmienił się z nauczania pakietu biurowego na wstęp do programowania w różnych językach (Pascal, C++, PHP i mimo wszystko HTML).

Pierwszą swoją stronę www „zakodowałem” w 1999 r. w notatniku zanim pojawiły się edytory WYSIWYG HTML i CMS-y zwalniające ze znajomości HTML-a. Bodaj od 2004 r. więcej czasu poświęcam tworzeniu stron, programowaniu i grafice, przenosząc edukację do internetu i na smartfony uczniów (2016 r. – pierwsze testy na smartfonach podczas lekcji na oceny).

W wolnych chwilach redaguję portal „Kocham język polski – kochamjp.pl” (2008-2021) powstały jeszcze przed facebookiem. Pierwszy dział opracowań, epoki literackie, pisałem jeszcze na Atari dla drukarza – tygodniami. Nie wiedziałem wtedy, że za kilkanaście lat w internecie skopiują je w sieci i rozmnożą twórcy portali sciaga, brainly i dziesiątki innych „copywriterów” będzie umieszczać moje analizy opatrzone znaczkiem © na własnych stronach, facebookach, instagramach za free, bo generalnie w internecie wszystko „musi być” za darmo.

W początkach internetu (lata 90-te 20 w.) mógł wypowiadać się poprzez strony www ktoś, kto miał zapał, coś do powiedzenia, był autorem „unikalnych treści” i miał cierpliwość, aby „ogarnąć HTML”, wykupić hosting a następnie cierpliwie miesiącami pozycjonować stronę w ramach SEO. Obecnie, dzięki social mediom, publikują codziennie miliony ludzi, jeśli nie miliardy i 99% nie wie, nie chce wiedzieć, nie będzie wiedziało czym jest HTML, CMS itd. Wejście na rynek darmowego CMS-a w formacie facebook pozbawił większość programistów znających HTML pracy i możliwości zarobku.

Jako nauczyciel dostrzegający możliwości sieci i social mediów zacząłem wdrażać ogólnopolskie konkursy wiedzy i umiejętności do szkół, aby promować nauczanie online.

Dla uczczenia setnej rocznicy niepodległości Polski przygotowałem innowacyjną formułę nauczania i uczenia się pod nazwą: Edukacyjne Wyzwania Medialne (EWM – 2018). W oparciu o nią zorganizowałem konkursy z logiem „Niepodległa” (2018-2020 – szczegóły) z użyciem platformy e-learningowej i smartfonów uczniów. Zaproszenie do udziału w nich wysyłałem tysiącom placówek. Dla większości z nich to był pierwszy zupełnie nieznany sygnał do wspólnego działania w internecie (2018). Dzięki zdalnemu nauczania, mam nadzieję, zadomowi się w świadomości szkolnej i wpłynie na jej rozwój w pozytywny sposób. Nic lepiej nie popularyzuje nowoczesnych metod niż ich stosowanie w praktyce.

Podczas strajku nauczycieli, kwiecień 2019!, przez miesiąc analizowałem hejt płynący z każdej strony pod adresem mojej grupy zawodowej. Przemyślenia z tego czasu doprowadziły mnie do podjęcia próby diagnozy systemu edukacyjnego i przyczyn głębokiej nienawiści społecznej wobec nauczycieli. Jestem przekonany, że winę za zło szkolne ponosi fatalna w skutkach ustawa oświatowa.

Jest niezgodna z prawem w punktach dotyczących nakładania na rady pedagogiczne szkół obowiązku kreowania prawa w sferze oceniania, do czego nauczyciele formalnie nie mają kompetencji. W ten sposób prawo łamie prawo, narzucając obowiązek formułowania prawa osobom spoza systemu prawnego. Od stu lat owocuje to różnorodnym, niespójnym i szkodliwym systemem oceniania postępów uczniów w polskiej szkole.

Ta konkluzja doprowadziła do powstania projektu „Reformy oceniania…” i szeregu felietonów, a także poradnika na temat średniej ważonej. Metoda ta jest wprowadzana do polskich szkół od wielu lat bez zasad ustalonych odgórnie, przez MEN. Z pewnością ponosi część winy za upadek etyczny i wychowawczy obserwowany w gimnazjach. Łatwiej było je zlikwidować niż „uzdrowić”. Uważam, że nasze, nauczycielskie środowisko powinno interpelować w kwestii oceniania szkolnego, aby winą za niepowodzenia szkolne, brak reform programowych nie obarczano nauczycieli.

W związku z możliwościami zastosowania internetu w edukacji zmieniłbym także charakter matur, co opisałem w drugim projekcie (oba zostały przedstawione formalnie MEN). W mojej opinii matura jako egzamin dojrzałości znamionujący człowieka wykształconego w 19 i 20 wieku jest przeżytkiem. Zatwierdza stary ład nauczania oparty na podręczniku, kredzie i tablicy, a także uniemożliwia dostęp do kształcenia młodzieży utalentowanej w innych niż szkolne dziedzinach wiedzy i umiejętności.

Kończąc powitanie i przedstawianie się, serdecznie pozdrawiam wszystkich internautów, czytelników i uczniów, a także koleżanki i kolegów nauczycieli.

Linki przycisków w tabeli prowadzą do stron portalu „Kocham język polski”. Niektóre z nich, niestety, wykonane w technologii flash w bieżącym roku zniknęły wraz z Adobe flash playerem z sieci. Szkoda, ponieważ wielu z nas, koderów i autorów interaktywnego contentu stron www, poświęciła lata na uczenie się i tworzenie tego typu treści.

Strony „flashowe” opatrzone poniżej gwiazdką musiały zostać wyłączone w części lub w całości. Najbardziej żal mi utraty aplikacji Memory Training do nauki zapamiętywania i ćwiczeń interaktywnych do nauki części mowy i tabliczki mnożenia dla dzieci.

Strona główna

  • Formuła EWM.
  • Link do platformy z konkursami.
  • Felietony o edukacji.
Opracowania lektur

  • Opracowania lektur
  • Analizy wierszy
  • Epoki literackie – synteza
  • Teksty lektur
  • Teksty piosenek z chwytami na gitarę

 

Poradnik

  • Statystyki maturalne
  • Poradnik maturalny: jak pisać rozprawkę?
  • Zagadnienia maturalne z poprzednich lat.
  • Jak i co powtarzać
  • Matura ustna z pytaniami
  • Przykłady rozprawek
Słownik

Słownik terminów literackich online. Najważniejsze pojęcia w pigułce.

Egzaminy

  • Egzamin komunijny
  • Egzamin po klasie 6.
  • Egzamin gimnazjalny
  • Testy maturalne
Podanie

  • Poradnik jak pisać podanie o pracę
  • Poradnik pisania cv i listu motywacyjnego
  • Szablony podań
Części mowy*

Podstawowe wiadomości na tablicach, planszach.

Matema*

Tabliczka mnożenia
Memory Training – Ćwiczenia pamięci

Verbs*

Czasowniki nieregularne z j. angielskiego

Gry flash* – wybór najlepszych gier flash posortowanych wg kategorii. Czuwaj!

Leksykon wiedzy harcerskiej

Fan

Blog „fana codzienności”, sportu, edukacji i wychowania, kinomana i telewidza.

FORMULARZ KONTAKTOWY