Roxana, Rozdział 27

Przez dwa dni inspektor Dornik leżał w szpitalu i dochodził do sił. Nieprzytomnego na sygnale przywiózł go tutaj Borucki. Lekarze starali się bardzo, bo pacjentem był zainteresowany prezydent miasta.
Do izolatki weszła siostra z termometrem w dłoni. Nie włożyła go Dornikowi pod ramię.
-Jakiś pacjent chce się z panem widzieć, może wejść?- Zapytała.
Inspektor kiwnął głową i po chwili do pokoju wszedł Major.
-Czołem brachu!- Przywitał się.
-Witam. Widzę, że już się wykurowałeś, nieźle wyglądasz?- Nie był pewny reakcji recydywisty.
-Łapiduchom coś się pokićkało. Najpierw mówili, że kilka miesięcy, a teraz wyganiają ze szpitala.
-Dzięki- uśmiechnął się inspektor.
-Aha, wiem, że jesteś gliniarzem. Chciałem ci wlać do kroplówki trochę wrzątku, ale potem, e, co tu gadać…
Rozmowę przerwała Alina, która właśnie weszła do Sali.
-Dzień dobry, kochanie- przywitała go i usiadła przy łóżku Artura.
Major spojrzał na dziewczynę z podziwem. Wyglądała pięknie z zaplecionymi z tyłu włosami.
-No, to ja już wychodzę, do zobaczenia na wolności!- Uścisnął Dornikowi dłoń, uśmiechnął się do dziewczyny i wyszedł.
Patrzyli przez chwilę na siebie, w jej oczach spostrzegł łzy.
-Martwiłem się o ciebie- pocałowała go w rękę.
-Dziękuję, że przyszłaś i za…- chciał jej powiedzieć prawdę, której się domyślił, ale zakryła mu usta palcami.
-Nie ma, za co. Lekarz mówił, że jutro mogę cię stąd zabrać. Pojedziemy nad morze.
Alina nie domyślała się, o czym chce jej powiedzieć. Otworzyły się drzwi i do pokoju weszła cała procesja gości. Wasiak z Kanią byli w piżamach, a towarzyszyli im Sadowski i Sojka.
-Witam naszego bohatera!- Cieszył się ze spotkania Wasiak.- Jak zwykle otoczony najpiękniejszymi dziewczynami!
-Tylko jedną- speszył się inspektor.
-No dobra stary, przyszliśmy podziękować ci, to chyba normalne- kontynuował Wasiak.- Uratowałeś dla Polski dwóch najlepszych agentów. Ojczyzna ci tego nie zapomni!
Obaj agenci UOP ściskali serdecznie siedzącego na łóżku Dornika.
-Mam nadzieję, że nie tylko ojczyzna ci tego nie zapomni, ale i twój komisarz- żartował Kania patrząc w stronę Sadowskiego.
-Czekamy na oświadczenie, panie komisarzu!- Nie dawał za wygrane Wasiak.
Zmieszany Sadowski nie wiedział, co powiedzieć, podszedł, więc do inspektora i podał mu dłoń.
-Chyba się wkrótce rozstaniemy, Potocki chce pana zwerbować do siebie, jako kapitana- zakomunikował komisarz.
-No to witaj szefie!- Ucieszył się Wasiak.
-Potrzebna jest zgoda Artura- zauważył Sojka witając się z chorym.
Koledzy popatrzyli przez chwilę na dziewczynę i całe towarzystwo.
-No to my się na razie żegnamy, do zobaczenia przed odjazdem- oficerowie wyszli z pokoju, pozostawiając komisarza i kapitana.
-Przysunęli sobie krzesła i usiedli z drugiej strony łóżka.
-Mam do ciebie kilka pytań- zaczął Sadowski.- Pani obecność nam nie przeszkadza, nie będziemy mówić o żadnych tajemnicach.
Dodał to zdanie, bo Alina podniosła się z krzesła i chciała wyjść.
-Jestem do pańskiej dyspozycji- oświadczył z uśmiechem inspektor.
-Po pierwsze, co pan za hasło wymyślił dla akcji komandosów, jakieś zupełnie idiotyczne?- Roześmiał się komisarz.- Co ono właściwie oznacza?
-Gremliny?- Spytał Dornik patrząc na Alinę, która poczerwieniała na policzkach. Komisarz mu przytaknął głową.- A, to są takie miłe stworzenia, nawet bardzo miłe.
Śmiali się wszyscy.
-Po drugie?- Przerwał zabawę Artur.
-Po drugie nie rozumiem, dlaczego odwołałeś akcję pościgu za tą motocyklistką?
W pokoju zapadła cisza. Alina skamieniała na twarzy.
-Po prostu, aby nie robić hałasu w mieście- tłumaczył się inspektor.
-A tak naprawdę?- Nie dawał za wygrane komisarz.
-To jest prawda- upierał się.
-No dobrze, a teraz inne sprawy, panie kapitanie- zwrócił się do Sojki. Pieniądze od Tuczapskiego, to znaczy, z jakiego konta, nigdy go nie widzieli. Nie widzieli też Arabów.
-Serdeczne podziękowania od matek porwanych dzieci- dodał Sadowski.- Musiałby pan widzieć ich radość, gdy wezwaliśmy je do komisariatu.
-O mały włos i zgwałciłyby komisarza- dodał Sojka i wybuchnęli śmiechem.
-A co z ciężarówką?- Dornik wiedział, że Alina też jest zainteresowana tym tematem.
-Zdaje się, że Amerykanie tym razem się nie popisali, ponoć skrzynie były puste- oświadczył komisarz.- No, ale nie będziemy ci zawracać teraz głowy. Masz tydzień na odpoczynek i wyleczenie się z ran, potem wracasz i zaczynasz od raportów.
-Mężczyźni wstali i pożegnali się z Dornikiem i Aliną. Po ich wyjściu dziewczyna zamyśliła się i właściwie nie było jej przy łóżku. Wreszcie przycisnęła dłoń Artura do ust i pocałowała ją.
-Wiesz, teraz ja tobie dziękuję, kochany…
-Nie ma, za co, Roxano, ja jestem większym twoim dłużnikiem- przyciągnął ją do siebie mocno i długo całował zapłakane oczy.- Boję się, aby ciebie nie stracić.
Spojrzała na niego wyraźnie i zmarszczyła brwi.
-Nie rób sobie nadziei, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz!- Roześmiali się głośno.
-O co właściwie w tym wszystkim chodziło?- Spytał po chwili.
-O to, że- zamyśliła się – że Gremliny nie chcą bez ciebie żyć…
Artur zadowolił się tą odpowiedzią, na razie. Przytulił do siebie dziewczynę i wkrótce zapomnieli o całym świecie.

…koniec

Skomentuj